#6 Imagin Zayn cz.2
Kupiłaś nowe mieszkanko w centrum Londynu, takie tam
dwupoziomowe mieszkanie w niedużym bloku. Mieszkasz sama, po co ci większe ? I
tak będziesz pracować i studiować, więc na jedno wyjdzie. Rozpakowywałaś
właśnie pudła, z których wyciągałaś pamiątki ze swojej ojczyzny - Polski. Stare
zdjęcia z rodzicami, bratem i resztą rodziny. Różne
książki, płyty, pamiętniki z dzieciństwa, których było dużo. Wszystko co
związane z twoim krajem. Byleby nie zapomnieć. Wszystkie meble były już na
swoim miejscu, gdyż ludzie, których zatrudniłaś zrobili to za ciebie. Niosąc
pudło ze zdjęciami usłyszałaś odgłosy zza ściany. Przycupnęłaś na schodach
nasłuchując. Może to nie było zbyt kulturalne, ale twoja ciekawość była
niezaspokojona. Postawiłaś ciężar na schodach i wyszłaś z mieszkania. Zapukałaś
do drzwi mieszkania, z którego dobiegały te przedziwne odgłosy. Po chwili w
drzwiach stanął wysoki chłopak, gdzieś w twoim wieku. Miał ciemne, kruczoczarne
włosy, czekoladowe oczy i ciemną karnację. Był w samych bokserkach.
- Cześć, nazywam się [t.i.] i właśnie przeprowadziłam się do mieszkania obok.
Chciałam się przywitać, ale widzę, że przeszkadzam. W sumie to dobrze się
składa, bo próbuję pracować w spokoju, ale coś mi nie wychodzi i niech pan
sobie wyobrazi, że to widocznie przez pana. - skończyłaś swój monolog.
Chłopak zarumienił się. Widać, że było mu głupio.
- Przepraszam, myślałem, że tam już nikt nie mieszka. Na prawdę przepraszam, to
już się nie powtórzy, obiecuję. - tłumaczył się skrępowany.
- Mam nadzieję. Do widzenia i życzę MIŁEGO popołudnia. - zaakcentowałaś słowo i
odeszłaś w stronę swojego mieszkania.
Miałaś ochotę zacząć się śmiać. No bo przecież co jest śmiesznego w tym, że
przeprowadzasz się do nowego mieszkania, w spokoju rozpakowujesz swoje rzeczy,
słyszysz za ścianą jęki jakby jakiś koleś posuwał laskę w swoim mieszkaniu,
przecież to normalnie. Zaczęłaś się śmiać i włączyłaś radio, z powrotem
taszcząc pudła z rzeczami. Po jakimś czasie wszystko było już rozpakowane.
Położyłaś się na puchatym dywanie mówiąc do siebie.
- Co za zwariowany dzień ? Jestem sobie w Londynie, mam własne, całkiem spore
mieszkanie, przyłapałam sąsiada na gorącym uczynku no i w końcu mam chwilę by
odetchnąć. - wzdychnęłaś i wstałaś by napić się wody. Ze szklanką wyszłaś na
balkon, usiadłaś na leżaku i zachwycałaś się pięknym widokiem na Big Bena.
- Pięknie tu, prawda sąsiadko ? - zaśmiał się znajomy już głos.
- O, kogoż moje oczy widzą ? A tak, pięknie, bardzo pięknie. - uśmiechnęłaś
się.
- Naprawdę jeszcze raz przepraszam za tą sytuację wcześniej. Nawet nie wiem jak
mam się wytłumaczyć. - rzekł chłopak drapiąc się w kilkudniowy zarost.
- Spokojnie, nie ma sprawy. Każdemu może się ... zdarzyć. - zachichotałaś pod
nosem. Chłopak znów zarumienił się.
- Nawet nie znam pani imienia, ja jestem Zayn. - podał ci rękę wychylając się w
stronę twojego balkonu.
- Z wielką chęcią. Zapraszam do mnie, bo do ciebie boję się już wejść. -
zaśmiałaś się i wyszłaś z balkonu idąc w stronę kuchni. Nastawiłaś
wodę i w salonie czekałaś na nowo poznanego sąsiada. Ktoś zapukał do drzwi.
Wstałaś z kanapy i poszłaś otworzyć.
- Dziękuję. Chciałabym powiedzieć to samo o twoim mieszkaniu, ale sam wiesz ..
- zaśmiałaś się.
Zayn wydął dolną wargę i udawał, że się obraził.
- Ej no, przepraszam. Tak sobie tylko żartowałam. - podeszłaś do chłopaka
nieśmiało i przytuliłaś go. Zayn zbliżył swoją twarz do twojej. Patrzyłaś w
jego czekoladowe oczy i coraz bardziej się w nich zatapiałaś. Ogarnęłaś się i
szybko wypuściłaś Mulata z objęć.
- To może ja zrobię tą herbatę. - wyszłaś szybko do kuchni zmieszana.
Włożyłaś do kubków torebki z herbatą i zalałaś je wrzącą wodą. Jedną szklankę
podałaś Zayn'owi i razem usiedliście na kanapie.
- Opowiedz mi coś o sobie. - zaproponował chłopak.
- No więc .. jestem z Polski, przyjechałam do Londynu, żeby zacząć pracować,
mam starszego brata, mam 18 lat, uwielbiam czytać książki i śpiewać, kocham psy
no i to chyba tyle. Teraz twoja kolej. - uśmiechnęłaś się.
- Mam 19 lat, też kocham psiaki, mam 3 siostry i 4 braci, wcześniej mieszkałem
w Bradford, śpiewam. W sumie to wszystko.
- Widzę, że mamy wspólne pasje. Śpiewasz pod prysznicem czy zawodowo ?
- Można powiedzieć, że zawodowo. A ty serio jesteś z Polski ? Bo my w Polsce
mamy dużo fa .. - zawiesił się.
- Tak, z Polski. A ty serio masz tak dużą rodzinę ? - zaśmiałaś się.
- Może przesadziłem, ci bracia to moi najlepsi przyjaciele, są dla mnie jak
bracia, których nie miałem.
Rozmawialiście jeszcze ze 3 godziny, aż w końcu wybiła godzina 22. Zayn
postanowił wracać, ale ty nie chciałaś żeby szedł.
- Do zobaczenia, może jutro. - uśmiechnął się promiennie i ucałował twój
policzek. Stałaś jak zaczarowana.
- Do zobaczenia. - szepnęłaś po kilku minutach.
*Następnego dnia*
Kiedy zeszłaś po schodach pierwszą rzeczą jaką zrobiłaś było otworzenie
balkonu. Świeciło słońce, a termometr pokazywał grubo ponad 20 kresek.
Zaparzyłaś sobie kawę i oglądając telewizję popijałaś ją malutkimi łykami.
Zawiał lekki wietrzyk, a tobie zrobiło się chłodno, bo przecież siedziałaś w
skąpej koszuli nocnej. Zamknęłaś balkon i zbliżałaś się do kanapy.
Niespodziewanie zza niej wyskoczył Zayn.
- Jezu, Zayn, jesteś nienormalny ? - krzyknęłaś łapiąc się za serce.
- Nie, jest jak najbardziej w porządku. - uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Co tak patrzysz ? Coś nie t .. - nie dokończyłaś.
- Matko, zaraz wrócę, tylko
się przebiorę. - szybko zniknęłaś na schodach, a Zayn odprowadzając cię,
wzrokiem sięgał pod twoją koszulę.
- Zayn zboczeńcu ! - krzyknęłaś śmiejąc się.
Nałożyłaś to (http://stylistki.pl/bezowe-214936/ bez
torby) i zeszłaś do sąsiada - przyjaciela.
- Świetnie wyglądasz. - puścił ci oczko.
- Dziękuję, ty też .. niczego sobie w tej koszuli. - pokazałaś mu język
drażniąc się z nim.
- O ty ! - krzyknął i zaczął cię gonić.
Biegaliście po mieszkaniu góra, dół, góra, dół, aż w końcu chłopak cię złapał.
Leżeliście na kanapie śmiejąc się w niebo głosy. Zayn leżał na tobie, a ty znów
tonęłaś w jego oczach. Szkoda, że potrafiłaś pływać.
- Zayn, przestań to robić. Jesteś zboczony ! - krzyknęłaś dysząc i dławiąc się
ze śmiechu.
- Ja ? Zboczony ? Chyba ci się osoby pomyliły. - odpowiedział z uśmiechem i
pocałował twoje delikatne usta.
- Świetnie wyglądasz. - puścił ci oczko.
- Dziękuję, ty też .. niczego sobie w tej koszuli. - pokazałaś mu język
drażniąc się z nim.
- O ty ! - krzyknął i zaczął cię gonić.
Biegaliście po mieszkaniu góra, dół, góra, dół, aż w końcu chłopak cię złapał.
Leżeliście na kanapie śmiejąc się w niebo głosy. Zayn leżał na tobie, a ty znów
tonęłaś w jego oczach. Szkoda, że potrafiłaś pływać.
- Zayn, przestań to robić. Jesteś zboczony ! - krzyknęłaś dysząc i dławiąc się
ze śmiechu.
- Ja ? Zboczony ? Chyba ci się osoby pomyliły. - odpowiedział z uśmiechem i
pocałował twoje delikatne usta.
-Nie całuj mnie! Przecież masz już inną, dup…- znów Cię pocałował.
- [t.i.] -
podałaś mu rękę podnosząc się.
- To co ? Może kawa na przeprosiny, [t.i.]
sąsiadko ? - spytał.
- Wow, fajnie tu masz. - powiedział Zayn wchodząc i
rozglądając się po pokoju. -…ku… - dokończyłaś po pocałunku.
-Coś się sąsiadce nie podoba, to mogę wyjść.
-Zayn…Ale ja… No wiesz… Echm… - jąkałaś się.
-No mów, mów. Nie mam dziewczyny, wybacz. Próbowałem Ci się wytłumaczyć za
kumpla. Nie lubię zwalać wszystko na kogoś, chociaż to on oglądał pornole. Ech…
I tak mi już nie uwierzysz – powiedział siadając na boku kanapy i spuszczając
głowę.
-Dobrze Zayn, nie denerwuj się. Nic się nie stało. Rozumiem, haha. –
mówiłaś.
-Kontynuujemy zabawę? – zapytał łobuzersko uśmiechając się.
-Zabawę mówisz?... – zatrzymałaś się – muszę się rozpakować, patrz ile tego
jest.
-Pomogę Ci, mimo, że sam w domu mam sajgon i rozwalone rzeczy.
-Taa, już widzę zboczeńcu jak mi pomożesz. – zaśmiałaś się, obracając się
tyłem do Mulata.
-A chcesz się przekonać jak dobrze potrafię sprzątać? – powiedział. Klęknął
za Tobą, objął Cię w pasie i zaczął całować po szyi.
-A co jak się nie zgodzę?
-I tak i tak tego musisz chcieć.
-A bo co mi zrobisz? – spytałaś szyderczo.
-Nauczę Cię sprzątać. - powiedział całując Cię.
-Ale umiem sprzątać. Sama dam radę - powiedziałaś obracając się przodem do
Zayna.
-Znowu patrzysz w moje oczy, znowu w nich toniesz, znów odwrócisz wzrok i
gdzieś pójdziesz.
-Nie potrafię długo w nie patrzeć... Zabijają mnie od środka. -
powiedziałaś patrząc mu w oczy.
-Nie błądź wzrokiem po całym pokoju. Zobaczymy ile wytrzymasz. Ja mogę
patrzeć w Twoje bez kresu. Czaruję Cię nimi? - spytał Malik. Odwróciłaś głowę i
zaczęłaś patrzyć na Big Bena.
-Znów się odwróciłaś, to znaczy, że jesteś mną oczarowana? Ja Tobą bardzo.
-Tak Zayn, jesteś idealny w każdym centymetrze Twojego ciała. - oparłaś
ręce na jego ramionach.-Proszę, nie zaurocz mnie. Jesteś tego blisko.
-A teraz? - powiedziałaś całując go namiętnie z językiem.
-Wygrałaś. Jestem zauroczony. - powiedział patrząc Ci w
oczy, oddając Ci pocałunek.
-Jeju, jaki Ty jesteś przystojny. - powiedziałaś zakochana, przytulając go
do siebie. Zayn ściągnął koszulkę.
-Chcesz mojego zgonu? - uśmiechnęłaś się.
-Kotku, błagam Cię, Twojego? NIGDY.
-Na to wygląda, jesteś idealny, idealny... - powiedziałaś zjeżdżając ręką w dół po jego torsie. Zatrzymałaś się na jego kroczu. Wzdychnął głośniej. Lekko zacisnęłaś dłoń i zaczęłaś całować chłopaka.
-[T.I.], achm. Proszę...
-Dobrze Zayn, przepraszam. Nie chcesz to na luzie.
-No coś Ty. TY? O nie, nie przestawaj skarbie - zaczął zdejmować Twoją bluzkę.
-Bad Boy z Ciebie - powiedziałaś.
-Bradford Bad Boy, skarbie mój.
-Jak ja Cię kocham...
-Ja Ciebie też - powiedział. Objął Cię i zaczął rozpinać stanik. Byłaś zdziwiona, że potrafi zrobić to tak szybko. Był taki słodki, nie potrafiłaś mu ulec. Miał niesamowite ręce, jego ruchy były tak szybkie, że nie nadążałaś nic zrobić.
-Zayn, jaki Ty jesteś...-Szybki i obeznany? To chciałaś powiedzieć?
-Tak, tak Zayn. Ile razy to już robiłeś?
-Hah, ja? Wcale.-To skąd masz takie doświad...- pocałował Cię, nie zdążyłaś skończyć.
-Kocham Cię. Nic nie mów, ciesz się chwilą. Po prostu, bądź ze mną. - chłopak zaczął zdejmować z Ciebie spodnie. Ty zdjęłaś z niego bokserki. A on z Ciebie bieliznę.
-Zayn, tygrysie - powiedziałaś.
-Co kotku? Coś nie tak?-Nie skarbie, wszystko dobrze.
-Mrr... kocie mój.Zayn zamknął i zasłonił balkon. Zrobiło się ciemniej, gdy zasłonił źródło światła. Położył się na Tobie i zaczął całować.
-ZAYN!
-Co się stało?
-Drzwi.
-Poczekaj, już zamknę. - powiedział.
4 komentarze:
Genialny KOCHAM ;3
Genialny ♥
Mrrr...3 Gif xDD
gdzie dalej ?
Zajebisty :*
Prześlij komentarz