koniec z imaginami, więcej nie napiszę.
dziękuję, dobranoc
@myheroinelarry
www.ask.fm/sheeranGod
piątek, 14 czerwca 2013
piątek, 31 maja 2013
O TYCH NOMINACJACH
Ej, wiem, że kochacie mój blog i tak dalej, ale ja nie mam czasu na takie rzeczy jak te całe Awards, przepraszam.
Zannie.
TUMBLR: www.myheroinelarry.tumblr.com
TWITTER: @MyHeroineLarry
FACEBOOK: fb.com/zanniemalik69
INSTAGRAM: www.instagram.com/zanniemalik69
<3 Macie kilka gifów, haha:

















:)
Zannie.
TUMBLR: www.myheroinelarry.tumblr.com
TWITTER: @MyHeroineLarry
FACEBOOK: fb.com/zanniemalik69
INSTAGRAM: www.instagram.com/zanniemalik69
<3 Macie kilka gifów, haha:

















:)
czwartek, 30 maja 2013
#37 Imagin Larry Stylinson +18
#37 Imagin Larry Stylinson +18
H: LouLou! Wróciłem! *wszedł do domu z zawieszonymi torbami z zakupami na rękach* Lou? *położył wszystko na stole, rozglądając się po domu*
*Boo siedział na laptopie z założonymi na uszach słuchawkami, sprawdzał różne strony, na każdej było coś o Elounur, coś ścisnęło go w gardle lecz nie mógł nic zrobić, to umowa, musi tak być*
H: Skarbie! Gdzie jesteś? Tęskniłem, wychodź *przegryzł wargę i wchodził po schodach*
*Tommo zaczął cicho łkać, odrzucił laptopa na bok i słuchał smutnych piosenek, zgryzł wargę i schował twarz w dłonie, przygasił światło* *ukochany zobaczył łzy na jego policzkach, stanął w drzwiach*
H: Słońce? *przegryzł wargę i podszedł do niego* B-Boo? *zająkał i zdjął słuchawki z uszu* Co się stało?!
L: E-Elounur, to wszystk...
H: Ciii *złapał jego twarz w dłonie i popatrzył mu w oczy* Jestem z Tobą. *uniósł kącik ust do góry*
L: Kocham Cię i nie przestanę, nigdy *zacisnął powieki*
H: Proszę Cię, nie płacz Tommo *wpił się w jego usta i wsunął koniuszek języka między jego wargi, starszy rozłożył nogi i położył na sobie chłopaka, nie przerywając pocałunku*
L: Jesteś dla mnie wszystkim co mam *zaszlochał*
H: Jestem przy Tobie *złożył pocałunek na jego ustach*
L: Dziękuję, po raz kolejny *spojrzał na niego cały zapłakany*
H: Zrób coś dla mnie, nie płacz. To jedyne czego chcę *wymruczał mu milimetry od ust*
L: Zgoda *otarł łzy i uśmiechnął się*
H: Widzisz? To nie było wcale trudne *zachichotał*
L: Shh... *złapał go za biodra i gwałtownie przełożył go na plecy*
H: Co to ma być? Panie Tomlinson? Pan jest świadomy, że mogłem sobie zrobić krzywdę?*zrobił minę szczeniaczka*
L: Zamknij się *zachichotał i usiadł na nim okrakiem*
H: Czyżby pan miał lepszy humor? *wyszczerzył się*
L: Tak *uśmiechnął się łobuzersko i przegryzł wargę*
H: Mam się bać dzisiejszej nocy?
L: Oprócz tego, że będziesz błagał o litość to nic takiego *zachichotał*
H: LouLou bawi się w gangstera? *zaśmiał się i oblizał usta*
L: Ja jestem gangsterem, masz prawo się bać *spoważniał*
H: Tommo? *wbił się w poduszkę*
L: Louis Tomlinson *syknął* Jasne? *uśmiechnął się*
H: To ja się tak strasznie bałem, że moje słońce będzie smutne i załamane, a co teraz widzę? Widzę groźnego dwudziestolatka *mruknął*
L: Nie boisz się mnie z tego co widzę *uniósł brew* Zrobimy inaczej. Czekaj tutaj chwilę *uśmiechnął się zadziornie, zszedł z niego i ruszył na dół*
H: L-Louis? *zadrżał mu głos* Boję się *zachichotał, szepcząc*
L: Leż tak jak byłeś, Styles! *krzyknął z dołu łapiąc linę w rękę zamknął szufladę i udał się ku górze, przed drzwiami zdjął z siebie spodnie i rozpiął koszulę, ukazując tors*
L: Szykuj się, Styles *zaśmiał się gardłowo*
H: Louis? *przegryzł wargę*
L: Shh... *zachichotał pod nosem i wszedł do pokoju z kowbojskim kapeluszem na głowie, rozpiętą koszulą i grubą liną w ręce*
H: Kurwa *jęknął i przegryzł mocno wargę*
L: Och tak, jeszcze się najęczysz *przegryzł wargę i usiadł na nim, zdejmując z niego bluzę i resztę ubrań*
H: Zrobisz mi coś? Mam się naprawdę bać? *powiedział z lekkim lękiem w głosie*
L: Już Ci powiedziałem *powiedział ze sznurem między zębami, zaczął go rozplątywać*
H: Będziesz mnie ujeżdżał? *zaśmiał się*
L: Zamknij te swoje idealne usta, Styles *nachylił się nad nim i przycisnął jego szyję, powodując chwilowy brak oddechu u chłopaka*
H: Tomlinson *jęknął*
L: Shh *syknął i zerwał z niego koszulkę*
H: Jak tak dalej pójdzie, to nie będę miał już żadnych ubrań w szafie *jęknął*
L: Cicho, kurwa! *warknął i wziął jego rękę, przywiązał do jednego rogu łóżka, następnie zrobił to z drugą ręką i nogami*
H: L... *zatrzymał się i zacisnął powieki*
L: *uśmiechnął się łobuzersko i zaczął się ocierać coraz mocniej o chłopaka, powodując jego erekcję w krótkim czasie*
H: Louis!*jęknął głośno*
L: Muszę chyba coś z tym *wskazał na jego usta* zrobić, mają milczeć *burknął i ponownie zszedł na dół*
H: Zabiję Cię jak mnie stąd uwolnisz! *wrzasnął*
L: *zaśmiał się szyderczo i wziął do ręki chustkę, wbiegł po schodach i usiadł twardo na chłopaka, wziął jego głowę w rękę, obwiązał dookoła, zakrywając usta ukochanego*
L: Teraz już nic nie powiesz *zachichotał i wymruczał mu do ust, położył ręce na jego piersiach, utrzymał się i zaczął płynnie ruszać biodrami*
H: *młodszy chłopak giął się pod nim i jęczał przez chustę*
L: Och tak *zachichotał i ocierał się mocno przez cienki materiał bokserek obydwu*
L: Hm... Sądzę, że tak będzie lepiej *uśmiechnął się zadziornie i zdjął z siebie koszulę, kapelusz i bokserki, z chłopakiem zrobił to samo, obydwoje byli już nadzy*
H: *próbował krzyknąć przez zawiązane usta*
L: Nie da się *zerwał z niego chustkę, wpił się namiętnie w jego usta, przegryzł jego wargę i pociągnął do siebie*
H: Tomlinson! Nienawidzę Cię! *wrzasnął i pociągnął go za włosy do siebie, wpił się w jego usta*
L: Wiem *zaśmiał się i gwałtownie usiadł na chłopaku, zaczął go ujeżdżać, powodując krzyki obydwojga z nich, jęczeli jeden przez drugiego*
H: Tomlinson! Nie wytrzymam! Zaraz dojdę, Louis! *jęczał bez przerwy*
L: O to mi chodzi *wyprostował się i unosił się na nim, powodując głośne skrzypienie łóżka*
H: Louis, kurwa mać!
L: Shh *jęknął i ruszał płynnie biodrami*
H: Louis już! *wrzasnął i zgiął się w pół, w tym samym momencie łóżko się złamało*
L: Co to miało być? *zaśmiał się i nie przestawał ruchów w dalszym ciągu*
H: P-połamałeś ł-łóżko *sapał przez jęki*
L: Połamaliśmy *zachichotał i wykonał jeden, energiczny ruch, powodując, że Harry doznał orgazmu*
H: TOMLINSON! *wydarł się i wygiął w pół pod chłopakiem, zacisnął mocno wargi i opadł bezwładnie na łóżko, chłopak położył się na nim* Louis, to było najlepsze czego mogłem doznać *wysapał w jego szyję*
L: Cieszę się, że mogłem Cię zadowolić *zachichotał i okrył ich kołdrą, po chwili zasnęli w swoich objęciach*
_________________________________________________________________________
Więc to jest moje... Wiadomo co z Larrym :D Pisałam na żywca na Twitterze (( @MyHeroineLarry )) powodując ponad 100 interakcji ;-;
Podobało się wam? :)
H: LouLou! Wróciłem! *wszedł do domu z zawieszonymi torbami z zakupami na rękach* Lou? *położył wszystko na stole, rozglądając się po domu*
*Boo siedział na laptopie z założonymi na uszach słuchawkami, sprawdzał różne strony, na każdej było coś o Elounur, coś ścisnęło go w gardle lecz nie mógł nic zrobić, to umowa, musi tak być*
H: Skarbie! Gdzie jesteś? Tęskniłem, wychodź *przegryzł wargę i wchodził po schodach*
*Tommo zaczął cicho łkać, odrzucił laptopa na bok i słuchał smutnych piosenek, zgryzł wargę i schował twarz w dłonie, przygasił światło* *ukochany zobaczył łzy na jego policzkach, stanął w drzwiach*
H: Słońce? *przegryzł wargę i podszedł do niego* B-Boo? *zająkał i zdjął słuchawki z uszu* Co się stało?!
L: E-Elounur, to wszystk...
H: Ciii *złapał jego twarz w dłonie i popatrzył mu w oczy* Jestem z Tobą. *uniósł kącik ust do góry*
L: Kocham Cię i nie przestanę, nigdy *zacisnął powieki*
H: Proszę Cię, nie płacz Tommo *wpił się w jego usta i wsunął koniuszek języka między jego wargi, starszy rozłożył nogi i położył na sobie chłopaka, nie przerywając pocałunku*
L: Jesteś dla mnie wszystkim co mam *zaszlochał*
H: Jestem przy Tobie *złożył pocałunek na jego ustach*
L: Dziękuję, po raz kolejny *spojrzał na niego cały zapłakany*
H: Zrób coś dla mnie, nie płacz. To jedyne czego chcę *wymruczał mu milimetry od ust*
L: Zgoda *otarł łzy i uśmiechnął się*
H: Widzisz? To nie było wcale trudne *zachichotał*
L: Shh... *złapał go za biodra i gwałtownie przełożył go na plecy*
H: Co to ma być? Panie Tomlinson? Pan jest świadomy, że mogłem sobie zrobić krzywdę?*zrobił minę szczeniaczka*
L: Zamknij się *zachichotał i usiadł na nim okrakiem*
H: Czyżby pan miał lepszy humor? *wyszczerzył się*
L: Tak *uśmiechnął się łobuzersko i przegryzł wargę*
H: Mam się bać dzisiejszej nocy?
L: Oprócz tego, że będziesz błagał o litość to nic takiego *zachichotał*
H: LouLou bawi się w gangstera? *zaśmiał się i oblizał usta*
L: Ja jestem gangsterem, masz prawo się bać *spoważniał*
H: Tommo? *wbił się w poduszkę*
L: Louis Tomlinson *syknął* Jasne? *uśmiechnął się*
H: To ja się tak strasznie bałem, że moje słońce będzie smutne i załamane, a co teraz widzę? Widzę groźnego dwudziestolatka *mruknął*
L: Nie boisz się mnie z tego co widzę *uniósł brew* Zrobimy inaczej. Czekaj tutaj chwilę *uśmiechnął się zadziornie, zszedł z niego i ruszył na dół*
H: L-Louis? *zadrżał mu głos* Boję się *zachichotał, szepcząc*
L: Leż tak jak byłeś, Styles! *krzyknął z dołu łapiąc linę w rękę zamknął szufladę i udał się ku górze, przed drzwiami zdjął z siebie spodnie i rozpiął koszulę, ukazując tors*
L: Szykuj się, Styles *zaśmiał się gardłowo*
H: Louis? *przegryzł wargę*
L: Shh... *zachichotał pod nosem i wszedł do pokoju z kowbojskim kapeluszem na głowie, rozpiętą koszulą i grubą liną w ręce*
H: Kurwa *jęknął i przegryzł mocno wargę*
L: Och tak, jeszcze się najęczysz *przegryzł wargę i usiadł na nim, zdejmując z niego bluzę i resztę ubrań*
H: Zrobisz mi coś? Mam się naprawdę bać? *powiedział z lekkim lękiem w głosie*
L: Już Ci powiedziałem *powiedział ze sznurem między zębami, zaczął go rozplątywać*
H: Będziesz mnie ujeżdżał? *zaśmiał się*
L: Zamknij te swoje idealne usta, Styles *nachylił się nad nim i przycisnął jego szyję, powodując chwilowy brak oddechu u chłopaka*
H: Tomlinson *jęknął*
L: Shh *syknął i zerwał z niego koszulkę*
H: Jak tak dalej pójdzie, to nie będę miał już żadnych ubrań w szafie *jęknął*
L: Cicho, kurwa! *warknął i wziął jego rękę, przywiązał do jednego rogu łóżka, następnie zrobił to z drugą ręką i nogami*
H: L... *zatrzymał się i zacisnął powieki*
L: *uśmiechnął się łobuzersko i zaczął się ocierać coraz mocniej o chłopaka, powodując jego erekcję w krótkim czasie*
H: Louis!*jęknął głośno*
L: Muszę chyba coś z tym *wskazał na jego usta* zrobić, mają milczeć *burknął i ponownie zszedł na dół*
H: Zabiję Cię jak mnie stąd uwolnisz! *wrzasnął*
L: *zaśmiał się szyderczo i wziął do ręki chustkę, wbiegł po schodach i usiadł twardo na chłopaka, wziął jego głowę w rękę, obwiązał dookoła, zakrywając usta ukochanego*
L: Teraz już nic nie powiesz *zachichotał i wymruczał mu do ust, położył ręce na jego piersiach, utrzymał się i zaczął płynnie ruszać biodrami*
H: *młodszy chłopak giął się pod nim i jęczał przez chustę*
L: Och tak *zachichotał i ocierał się mocno przez cienki materiał bokserek obydwu*
L: Hm... Sądzę, że tak będzie lepiej *uśmiechnął się zadziornie i zdjął z siebie koszulę, kapelusz i bokserki, z chłopakiem zrobił to samo, obydwoje byli już nadzy*
H: *próbował krzyknąć przez zawiązane usta*
L: Nie da się *zerwał z niego chustkę, wpił się namiętnie w jego usta, przegryzł jego wargę i pociągnął do siebie*
H: Tomlinson! Nienawidzę Cię! *wrzasnął i pociągnął go za włosy do siebie, wpił się w jego usta*
L: Wiem *zaśmiał się i gwałtownie usiadł na chłopaku, zaczął go ujeżdżać, powodując krzyki obydwojga z nich, jęczeli jeden przez drugiego*
H: Tomlinson! Nie wytrzymam! Zaraz dojdę, Louis! *jęczał bez przerwy*
L: O to mi chodzi *wyprostował się i unosił się na nim, powodując głośne skrzypienie łóżka*
H: Louis, kurwa mać!
L: Shh *jęknął i ruszał płynnie biodrami*
H: Louis już! *wrzasnął i zgiął się w pół, w tym samym momencie łóżko się złamało*
L: Co to miało być? *zaśmiał się i nie przestawał ruchów w dalszym ciągu*
H: P-połamałeś ł-łóżko *sapał przez jęki*
L: Połamaliśmy *zachichotał i wykonał jeden, energiczny ruch, powodując, że Harry doznał orgazmu*
H: TOMLINSON! *wydarł się i wygiął w pół pod chłopakiem, zacisnął mocno wargi i opadł bezwładnie na łóżko, chłopak położył się na nim* Louis, to było najlepsze czego mogłem doznać *wysapał w jego szyję*
L: Cieszę się, że mogłem Cię zadowolić *zachichotał i okrył ich kołdrą, po chwili zasnęli w swoich objęciach*
_________________________________________________________________________
Więc to jest moje... Wiadomo co z Larrym :D Pisałam na żywca na Twitterze (( @MyHeroineLarry )) powodując ponad 100 interakcji ;-;
Podobało się wam? :)
sobota, 27 kwietnia 2013
A więc dostałam sobie pytania:
Pytania te skierowane są do mnie od http://hi-we-are-1d.blogspot.com/ trochę się zdziwiłam, ale proszę, odpowiedzi :D :
1.Ile masz lat ?
Um. Urodziny mam 28 listopada ;) A lat skończę 14 {nie śmiejcie się i tak byście mi nie uwierzyli przy 181cm wzrostu ;-;}
2.Ulubiona kreskówka z dzieciństwa?
Nie miałam, a jak już to nie pamiętam ;)
3.Ulubiona piosenka.
Forever and always http://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA
4.Dlaczego stałaś się Directionerką?
Hah, zobaczyłam takiego pięknego Malika i pokochałam Liama, Nialla, Harrego i Louisa na dodatek ;)
5.Kogo najbardziej lubisz z One Direction?
True Directioner kocha wszystkich, tak naprawdę nie mogę pisać, któregoś z nich na końcu, to jakoś tak... nie directionerskie :c
6.Które powiedzenie chłopców najbardziej lubisz ?
"I love you, Harry" - Louis Tomlinson <3
7.Od kiedy jesteś Directionerką?
Od 12 stycznia 2012, urodziny Zayna, haha.
8.Ulubiona książka.
Nie mam, ogólnie nie czytam zbyt wiele.
9.Którą z dziewczyn chłopaków najbardziej lubisz?
Danielle.
10.Czy wstydzisz się tego, że jesteś Directionerką?
Taka 'Directionerka' to fanka, a nie Directioner. Nie wstydzę się.
11.Miałaś już kiedyś blogi
Oesu haha. Tak, miałam.
Nie czytam jakoś blogów i raczej nie będę nominowała, ale w nagrodę będę się starać dokończyć w końcu imagin z Hazzą, kckc.
Zannie <3
piątek, 12 kwietnia 2013
#36 Imagin Zayn +18
#36 Imagin Zayn +18
Wstałaś rano, nie było go obok Ciebie. Wystraszyłaś się. Wzięłaś komórkę. Szybko wystukałaś jego numer.
-Zayn? Gdzie jesteś? - powiedziałaś zaspana.
-Wrócę do Ciebie kicia, za chwilkę, nie denerwuj się.
-Dobrze kochanie, czekam. Tylko szybko.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. - rozłączył się.
Ciekawiło Cię co Twój Bad Boy znów kombinuje, z rana. O 12. Minęło kilka minut, słyszysz jak idzie w Twoją stronę.
-Rozbierzesz się sama czy mam Ci pomóc? - zapytał z zadziornym uśmiechem, opierając się o framugę drzwi.
-Chodź do mnie skarbie, tęskniłam te kilka godzin bez Twoich ramion.
-To teraz mówisz na to 'ramiona'? Trochę dziwnie to zabrzmi. Wejść w Ciebie moimi... niee. Odkryj się, zaraz przyjdę, idę zapalić. - powiedział słodko.
Co w nim takiego było, że się zakochałaś? Naprawdę był taki jeden, jedyny szczególny? Nie zapominałaś czasami o Louisie, z którym byłaś wcześniej. Zayn się strasznie denerwuje, kiedy widzi Ciebie u jego boku, niesamowicie. Boo Bear pisze do Ciebie bez przerwy smsy, przychodzi do was, nie daje wam spokoju. Czasami macie kilka godzin dla siebie - jak śpicie. Ale to nie teraz, kiedy wzrasta napięcie. Kiedy idzie do Ciebie mężczyzna, którego pożądają tysiące dziewczyn. Kocha tylko Ciebie, szkoda, że nie Ty tylko jego.
Położył się obok Ciebie, czuć było od niego fajkami i ostrą gumą miętową. Przytuliłaś się do niego.
-Chcesz się tylko tulić?
-Może.
-Nie chcesz czegoś więcej?
-Nie chcę.
-Ze mną?
-Nie chcę.
-Z kim? Z Louisem?
-Zayn! Nie rozumiesz, że z nim nie jestem i go nie kocham?!
-Bądź szczera. Nie kłam mnie. Wiem, że go kochasz.
-Sam szukasz problemu! - wstałaś z łóżka i poszłaś się ubrać. Stał pod łazienką.
-T.I. otwórz mi, bo sam wejdę.
-Daj mi spokój, przecież kocham Louisa.
-T.I., przecież ja żartowałem.
-Tak?! Jakoś inaczej to odebrałam.
-Wpuść mnie.
-Po co?
-Bo chcę Cię.
-Aaa, czyli standardowo, chcesz tylko poruchać, po to Ci jestem?
-W ciąży jesteś, że tak marudzisz?
-Wal się!
-Chcę z Tobą.
-Daj sobie spokój.
-Nie mogę, kocham Cię. Przecież i tak wyjdziesz, a ja i tak Cię dorwę.
-Wyjdę oknem. - powiedziałaś malując rzęsy.
-I tak Cię złapię.
-Nie złapiesz.
-Zakładasz się?
-O co?
-Kupię Ci nową sukienkę jak Cię nie złapię.
-Nie bawię się w to, bo wygrasz. - powiedziałaś otwierając drzwi. Rękami oplotłaś jego szyję, przyciągnęłaś jego głowę do siebie, położył swoje ręce na Twoje biodra.
-A tak bardzo mnie nie chciałaś. - powiedział.
-Chcesz mnie czy nie?
-Nie. - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-To nie. - rzuciłaś, odwróciłaś się i poszłaś w stronę drzwi.
-Będziesz się ze mną tak bawić? - spojrzał na Ciebie Mulat, bez koszulki, w samych bokserkach, oblizał usta i przybliżał się powoli do Ciebie.
-Myślisz, że dostaniesz tego czego chcesz?
-Sam sobie wezmę. - powiedział i przycisnął Cię do ściany.
-Będziesz mnie gwałcił?
-Ty się nie zgodzisz?
-Nie zgodzę się.
-Nigdy bym tego nie zrobił nikomu, żadnej kobiecie.
-Gej... - mruknęłaś cicho pod nosem.
-Co powiedziałaś? - podniósł głos i przeniósł Cię na łóżko, był nad Tobą.
-Nic.
-Pokazać Ci, że nie jestem gejem?
-Będziesz mnie pieprzył? Och, ale wyjaśnienie.
-Powiedziałem czym?
-Pokaż mi, a nie mówisz. - pocałowałaś go. Uniósł Cię bliżej siebie, całował po brzuchu i zjeżdżał coraz niżej, wiłaś się pod nim.
-Może jednak wolisz Louisa?
-Zamknij się.
-Porozkazujesz mi dzisiaj? Zabronisz?
-Nic Ci nie zabronię, pamiętaj, że kocham Ciebie, a nie Louisa.
-Pokazać Ci, że kocham tylko Ciebie?
-Ostatnio mi tak pokazywałeś, że krzyczałeś głośniej ode mnie.
-Kocham Cię, nic już nie mów. - wbił się w Twoje usta, zabolało Cię to, od razu wiedziałaś, że Zayn dzisiaj nie będzie delikatny.
-Czyli nie mogę jęczeć?
-Możesz, musisz. Ale oprócz tego nic.
-Dobrze, Panie Malik.
-Cicho, Pani Malik. - pocałował Cię, zaczął zrywać z Ciebie ubrania. Zastanawiał się po co się ubierałaś. Zsunął z siebie powoli bokserki, miałaś dreszcze, pragnęłaś go. Wszedł w Ciebie tak szybko, że nie wiedziałaś czy masz jęczeć, krzyczeć czy wbijać w jego plecy paznokcie. Robił wszystko strasznie szybko, jęczałaś, sapałaś i krzyczałaś razem z nim, poruszaliście się w jednym tempie, czułaś go w sobie. Złapałaś go za włosy i ciągnęłaś w swoją stronę. Krzyczałaś, żeby nie przestawał.
-Zayn jeszcze chwilę i dojdę! - jęczałaś, a on momentalnie zwolnił. - Proszę, nie rób tego, Zayn, chcę szybciej.
-Daj mi chwilę, zaraz skończymy obydwoje. - pocałował Cię w szyję. Po chwili skończyliście obydwoje.
-I co? Dalej sądzisz, że Louis jest lepszy.
-Nigdy, kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Trzeba wstawać, trochę już 13...
-To wstawaj pierwszy, ruchaczu.
KONIEC :)
TWITTER: www.twitter.com/zanniemalik69 ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)