poniedziałek, 11 marca 2013

znów coś ode mnie

Autor: Unknown o 10:24 5 komentarze
Wiem, wiem. Będę dalej pisać imaginy, tylko nie z Larrym. W ciągu DWÓCH minut przestałam wierzyć w Larrego. Jak to się stało? Nie wiem... Czytam wasze komentarze.
Kiss, kiss.
Zannie.

piątek, 8 marca 2013

WAŻNE

Autor: Unknown o 11:42 8 komentarze
MIAŁAM PISAĆ DRUGĄ CZĘŚĆ Z LARRYM. ODECHCIAŁO MI SIĘ. NIE CHCĘ BYĆ LARRY SHIPPER, A PRZEZ CO? PRZEZ TO http://stylinsungods.tumblr.com/post/43929872378/i-reversed-they-dont-know-about-us-and-i-heard - przecież wy już przesadzacie, ogarnijcie się.
POZDRAWIAM.
Zannie.

wtorek, 5 marca 2013

YAAAY!

Autor: Unknown o 08:07 1 komentarze
DZIĘKUJĘ WAM KOCHANI, ŻE NABIŁO MI {NAM} NA BLOGU JUŻ... 1OO TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ! JESTEM Z WAS TAAKA DUMNA :D, haha, kocham Was, a tutaj kilka gifów w nagrodę ♥ {napiszę dzisiaj drugą część z Larrym [+18]}
image
image
Louis: Get out of my man: 
image

sobota, 2 marca 2013

#33 Imagin Larry Stylinson cz.1/2

Autor: Unknown o 12:51 5 komentarze
#33 Imagin Larry Stylinson część 1/2
A więc @martharosethin prosiła mnie o dedykację, właściwie to daję jej tak o jak każeu Larry Shipper .
___
-Dzień dobry wszystkim słuchaczom, słuchacie radia The Kiss Radio UK. Przeprowadzimy dzisiaj wywiad z członkami waszego ulubionego zespołu, czyli One Direction! Na początek pytanie od Jennifer, chłopcy - czy, uważacie, że Niall je zbyt dużo? 
-Nie, nie, nie to po prostu jego pasja. - odpowiedział Zayn.
-Hahaha, tak, zdecydowanie. - zaśmiali się chłopcy. Śmiali się za każdym razem i za każdym kolejnym pytaniem, w końcu rzuciło się pytanie...
-Harry czy jesteś singlem? - na twarzy chłopaka pojawił się półuśmiech i niewidoczne w oku łzy.
-Ehm, tak. Tak, jestem. - powiedział, po czym Louis spojrzał na swoje buty i zrobił lekko smutną minę, ukrywali to, nie mogli się ujawnić...
-Następne pytanie jest do Louisa! A więc: czy Larry Stylinson to tylko wymysł fanek?
-Tak, oczywiście. Czytałem o tym cholerstwie mnóstwo tweetów i tak dalej, jest tego pełno. Każdy z nas zachowuje się dla siebie jak przyjaciel, po prostu sobie pomagamy, kiedy jest ciężko. Larry - ściszył głos - nie - wrócił do normalnego - istnieje. - Harry przysunął się w stronę Louisa, delikatnie schował za siebie rękę, po czym wsunął ją za marynarkę Tomlinsona od tyłu. Chłopak się tylko uśmiechnął, po piętnastu kolejnych pytaniach chłopcy wyszli z radiowego studia, Louis i Harry poszli do samochodu.
Włącz TO.
-Harry, to było zbyt ciężkie, przepraszam. - powiedział Louis trzymając płaczącego Harrego za rękę.
-Wiem Louis, wiem. To mnie już zaczyna drażnić. Albo zakończymy nasz związek albo... albo... albo nie wiem. - wydusił z siebie i przytulił się mocno do Louisa. Po chwili ciszy starszy chłopak dotknął policzka Hazzy, uniósł jego głowę na wysokość swojej i zaczął go całować.
-Przestań. - cicho z siebie wydusił.
-Dlaczego? - zapytał.
-Czy to dla Ciebie takie trudne? Musisz się z tym pogodzić Louis, tak czy siak, musimy ogran... - nie dokończył, ponieważ niewysoki brunet zaczął go całować. Chłopcy tak się wciągnęli w pocałunek, że nawet nie zauważyli otwierającego drzwi samochodowe Niall'a.
-Cześć chłopcy, no to... nie wiem... ciastko, coś do picia? kondoma?... - spytał zarumieniony.
-Nie Niall, nie musisz się o nas aż tak troszczyć. - zaśmiali się chłopcy.
-No dobrze, więc... Zostawiam was samych, wołajcie gdyby coś. - i odszedł w stronę dużego, czerwonego busa.
-Czyli nie masz zamiaru kończyć naszego związku? - spytał lokaty.
-Nie Harry, kocham Cię i nie pozwolę mi Ciebie odebrać, jasne?
-Jasne, ale nikt poza Niallem nie może o tym wiedzieć, ok?
-Ok, Styles. Nie spinaj się tak, wracamy już do domu, bo nie chcę zmarnować reszty dnia na pieprzeniu Kathy o tym, że mamy mówić na Stylinsona, że to gówno.
-Więc odpalaj. - odpowiedział Hazza i pojechali długą, londyńską drogą, pełną samochodów, dziwnych ludzi, tramwajów i niespokojnego tłumu. Minuty w drodze powrotnej szybko leciały, chłopcy trzymali się za ręce.
-Gdzie jedziesz? - spytał dziewiętnastolatek.
-Tam, gdzie będziemy mieć spokój chociaż przez chwilę, odpoczniemy od tego zamieszania.
-Louis! Przecież za jakieś 5 godzin mamy koncert, nie możemy sobie tak o posiedzieć razem.
-Harry dlaczego Ci znowu nie zależy? - powiedział puszczając ciepłą rękę chłopaka.
-Zależy mi, ale...
-No co "ale"?! Harry, wracamy do domu, chciałem jechać w najcichsze miejsce Anglii, a jeżeli nie chcesz spędzać ze mną czasu, powiedz mi to! Po co ja się staram, po co płaczę po nocach i próbuję się wstrzymywać dla Ciebie przy świadkach? Żebyś mnie olewał?! 
-Louis zrozum, że ja n... - chłopak nie dał Harremu do kończyć, gwałtownie docisnął gaz, droga była pusta, a na niebie pojawiły się burzowe chmury.
-Co Ty do cholery robisz?! Chcesz nas zabić?! - panikował Harry.
-Chcę być szybciej w domu, zaufaj mi ostatni raz, już więcej nie dawaj mi żadnych znaków, nawet na osobności, po prostu milcz i zachowuj się jak aktor grający swoją rolę, jasne? 
-Dobrze jak zechcesz. Zobaczymy kto z nas dłużej bez siebie wytrzyma. - Harry zakończył rozmowę, po kilkunastu długich minutach dojechali do domu.
-Cześć chłopcy. - przywitał ich Niall z ustami pełnymi żelków.
-Cześć Niall. - powiedział przygnębiony Harry, Louis poszedł do wspólnego pokoju z Liamem.
-Ej, stary, co jest? - zapytał Liam układając włosy.
-Nic nie jest.
-Nic nie jest dobrze? Louis, nie oszukasz mnie.
-Liam, daj spokój to tr...
-Harry? - spytał z uśmieszkiem - znów Ci na nim zależy?
-Tak... - spuścił głowę w dół i zatarł ręce, po jego policzku powoli zaczęła spływać łza.
-Ej, to tylko jego humory, wiesz, że Cię kocha.
-Liam nie chcę o tym rozmawiać, jasne? - powiedział ze ściskiem w gardle.
-Dobrze, idę do Zayna, ten pewnie nie wie jaką bluzę założyć.
-No idź, idź. - odpowiedział. Kiedy Liam wyszedł Louis położył się na plecach i zakrył twarz dłońmi, zaczął płakać.
CZĘŚĆ 2 NASTĄPI Z DEDYKACJĄ DLA @DameUnusual

wtorek, 5 lutego 2013

#32 Imagin Larry Stylinson cz.2

Autor: Unknown o 13:16 17 komentarze
#32 Imagin Larry Stylinson cz.2

-Ale pierwszy raz będziemy to robić i tak bez doświadczenia? Najlepiej na...
-Cii... - powiedział i zamknął mu usta pocałunkiem. - Możemy wszystko zrobić teraz.
-A co jak...
-Chcesz. - powiedział stanowczo i przycisnął dłonie Hazzy do poduszki.
-Louis!
-Zamknij usta, oczy i o niczym nie myśl. - powiedział Louis. Brunet posłuchał się starszego.
-Nie boisz się?
-Czyli nie chcesz ze mną tego przeżyć?
-Chcę pedofilu, chcę mój Boo Bearze.
-Więc przestań pieprzyć i się zamknij. - powiedział Louis i pocałował osiemnastolatka. Chłopaki zaczęli się wkręcać, obdarowywali się nawzajem mnóstwem pocałunków.
*Oczami Harrego*
Co ja robię... To mój najlepszy przyjaciel. Menażer nas za to wszystko na 100% zabije, albo doprowadzimy do rozpadu One Direction. Trudno, jest mi dobrze. Muszą nas zaakceptować.
-Louis! Jutro się ujawniamy kochanie, a tej nocy zaszalejmy. - powiedziałem słodkiemu brunetowi na ucho. Ten delikatnie przygryzł wargę i pokiwał głową.
*Narracja is back*
Louis zaczął całować Harrego w szyję, powoli zjeżdżał w dół po jego torsie, aż do linii bokserek, Harry zamruczał cicho pod nosem.
-Louis... - cicho wyjęczał.
-Masz być cicho, kotku. - odpowiedział.
-Dobrze, panie Tomlinson.
Chłopcy kontynuowali zabawę, po chwili już nikt nie miał nic na sobie, zabawa szła coraz dalej. Louis i Harry pojękiwali po cichutku. Lou wziął przyjaciela Harrego do ręki i zaczął poruszać nim w górę i w dół.
-Louis, mm. - jęczał Hazza, lecz Louis nie miał zamiaru przestawać, wziął go do buzi i zaczął okrążać główkę językiem. Harry spuścił się Louisowi do buzi, starszy chłopak sam tego chciał.
-Teraz co chce, pan Tomlinson ode mnie w zamian? - spytał zachrypniętym głosem osiemnastolatek.
-Wypnij mi się Harry, wiem, że będzie boleć, więc zgodzisz się?
-Tak Louis. - powiedział z nutą zastanowienia.
-Wiesz, że nie muszę...
-Zrób to Louis. - powiedział młodszy i pocałował go w szyję.
-Dobrze skarbie. - odpowiedział i odwzajemnił pocałunek. Chłopak zrobił tak jak nakazał Boo Bear, na początku strasznie go to bolało, wbijał paznokcie w poduszkę i wił się pod Tommo.
-Achh, takk, dobrze, Louis mm. - próbował ukryć ból, powoli nawet sprawiało mu to przyjemność. Louis zaczął przyspieszać, dużo nie brakowało im do końca, gdy do drzwi ktoś zapukał.
-Louis, ubieraj się! - przestraszył się Harry.
-Spokojnie, kto to może być o 2 w nocy?
-Louis, nie wiem, Zayn, Niall, Liam? Wszyscy. Elanor?
-Ech, idę otworzyć, ubierz się. - odpowiedział spokojny. Louis udał się do drzwi, a Harry ogarnął wszystko co mogłoby wzbudzać podejrzenia.
-Tu Kathy, z management. - Louisowi stanęło serce, a Harrego oblał zimny pot w pokoju obok - Sprawdzam co o tej porze robicie, widzę, że jesteś pobudzony.
-Proszę pani, o tej porze członkowie zespołu One Direction próbują spać przed jutrzejszą galą.
-Czy wy coś ukrywacie? Masz niepokojący głos Louis, gdzie jest Harry? - spytała wysoka blondynka, uczesana w wysokiego kucyka i ubrana w marynarkę, spódnicę oraz czarne koturny.
-Pani Kathy, każdy z nas coś ukrywa, każdy ma swoje marzenia, pragnienia, sekrety, w które NIKT nie powinien się wpierdalać - zaakcentował - każdy z nas ma swoją miłość. Każdy ptak chce być wolny, w końcu wyfrunąć z zamkniętych sideł ludzi, którzy robią wszystko, by osiągnąć przybrany cel! - zaczął podnosić głos Louis - Może, a nawet musi pani już wyjść, mój chłopak czeka na mnie w łóżku i nie mam zamiaru marnować czasu na jakąś głupią blondynkę, która robi wszystko, by nie dać ujawnić się Larremu! Jak śmiecie odbierać ludziom swoje przeznaczenie?! Kocham Harrego! Tak! W końcu mogę to wykrzyczeć. Ma pani jeszcze coś do powiedzenia?
-Dobranoc. - oburzyła się i wsiadła do swojego białego Mustanga, wysoka i wredna blondynka.
-Louis! - dobiegł z pokoju szczęśliwy głos Harrego.
-Tak kochanie? - wydarł się Tommo.
-Robimy twitcama! Na pewno nie jedna Larry Shipper jest online! Ujawnijmy się przed całym światem! - po czym włączyli białego laptopa i migiem weszli na twittera, zyskali kilkadziesiąt tysięcy widzów. Zaczęli.
-Cześć moi drodzy, tu Harry i Louis. - mówił z uśmiechem na ustach loczek.
-Tak, to my, chcemy wam powiedzieć coś na co czekaliśmy od dawna, na co wy i my czekaliśmy przez kilka lat. Chcieliśmy podzielić się z wami naszą radością i miłością. Przed chwilą rozmawiałem z Kathy z management i wykrzyczałem jej w twarz:
LARRY JEST PRAWDZIWY!
-powiedzieli chłopcy razem, co tam powiedzieli, oni to wykrzyczeli. - Chcieliśmy jeszcze wam powiedzieć, że dziękujemy wam za taką wytrwałość, za wasze dobre myśli. Czujemy się teraz jak wolne ptaszki, które znalazły drogę wyjścia z czarnej dziury. Te wszystkie tatuaże, te wszystkie znaki, łapanie się za ręce, ukryte sex taśmy z Larrym - to wszystko potwierdzenie na nasz związek. - kiedy Tommo przemawiał, Harry zaczął płakać.
-Tak, to niesamowite, że spełniliśmy swoje marzenie, jak i wasze. Od nas to na tyle. - powiedział Harry po czym pomiział Louisa nosem po poliku i zaczęli się namiętnie całować.
-Dobranoc Larry Shippers! - krzyknęli i wyłączyli laptopa. 

Za nimi upojna i gorąca noc, zbliża się godzina występu na gali, chłopcy są przejęci.
-Stary, co się wczoraj stało? - spytał zdziwiony Zayn Harrego.
-Larry się ujawnił. - szepnął mu na ucho. Chłopak zrobił zdziwioną minę i po chwili się uśmiechnął.
-Ile osób o tym wie?
-Mnóstwo Larry Shippers i Kathy, której Louis wczoraj to wykrzyczał w twarz.
-To gratulacje kochasie. - powiedział z uśmiechem na wargach Zayn.
A PRZED WAMI WYSTĄPIĄ TERAZ CHŁOPAKI Z ONE... DIRECTIOON! - krzyknął głos ze sceny, chłopcy szybko wbiegli. Louis i Harry trzymali się za ręce, robili wszystko, żeby było widać Larrego, Kathy za kulisami zaczynała się gotować. Koncert zakończony.
-Cześć wszystkim! *piski fanek, szczególnie Larry Shippers* - zaczął Harry.
-Zapewne mnóstwo z was oglądało wczoraj twitcama na moim koncie. - powiedział zadowolony Louis. - Ci którzy nie wiedzą - odwrócił się w stronę Kathy - Larry is real! - wykrzyknął uradowany i pocałował Harrego czule w usta. Nikt oprócz Kathy nie miał nic przeciwko Larremu. Nikt. Gala się skończyła, chłopcy wrócili do miejsca nagrań, do studia.
-Louis i Harry wezwani do pokoju pani Path (Kathy Path). - zaczęło robić im się gorąco. Weszli do pokoju jędzy, od której wiało nienawiścią i złością.
-Odchodzę. Menadżer się wami zajmie. Larry może istnieć, moja umowa się skończyła. Możecie wyjść. - chłopcy się do siebie uśmiechnęli i z dumą wyszli.
Od tamtego momentu Larry był prawdziwy, One Direction dalej istniało i przybywało im fanów, wszystko było idealne.

KONIEC! Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że tak dłuugo, przepraszam ;c, ale za to mam nadzieję, że się wam spodobało, oceny zostawiajcie w komentarzach! Całuję!
Zannie.
 

Imaginy One Direction Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos